paauulus

June 23, 2010

Cudowny Taj Mahal, miejsce do którego nie chcę wracać.

Filed under: Uncategorized — paulinaimiolek @ 1:41 pm

Mówią, że lepiej późno…

Zawitaliśmy do Agry z dwóch powodów.
1. było nam po drodze do Nepalu
2. podobno mają tam Taj Mahal- cud nad cudy.
Pomijając wszelkie zabiegi typu “lans na nie lans” stwierdziłam, że nie ma możliwości aby ominąć tę niebywałą atrakcję turystyczną. W końcu mieszkać w Indiach 4 miesiące i nie zahaczyć o Taj Mahal…
Z tych samych powodów, dla Jarka punktem honoru było owej cudowności nie widzieć.
Po 18 godzinnej podróży z Bombaju dotarliśmy na miejsce późnym popołudniem. Już na dworcu kolejowym obskoczyli nas naciągacze. Proponowali najtańsze w mieście pokoje- 300% stawki, przewóz taksówką- jakby wszystkie riszke naokoło nas w ogóle nie istniały (riksza jest 10 krotnie tańsza od taksówki a silnik i siedzenie dla pasażera też ma;]). Nagle centrum zostało przeniesione 10 km od dworca a mapy i przewodniki kłamały, że to tylko kilometr. No i niby nic. Ta sama historia niezależnie od miasta. Rzekłbyś Indie… Dwa dni w tym miasteczku pozwalają mi jednak twierdzić, że pod względem przekrętów, bajek i “okazji życia” to miejsce zupełnie wyjątkowe.

Tylko tutaj ludzie podchodzili do nas i dawali wskazówki, o które nie pytaliśmy, a potem kazali sobie za to płacić.

Przewodnik oferował swoje usługi, a jeśli rezygnowaliśmy z nich przed rozpoczęciem, kazal sobie mimo wszystko płacić. (Na obie sytuacje zareagowaliśmy śmiechem)

Tylko tutaj cena biletu kolejowego wynosi:
bilet
+ 50% opłata za zakup last minute(!!!)
+ 50% opłata dla kasjera, za to, że bilet sprzedał
+ opłata dla właściciela hostelu za to, że ma kolegę kasjera-ile łaska, ale nie mniej niż 50% wartości biletu…
(Odmówiliśmy usługi naiwnie wierząc, że potrafimy sami to załatwić. Miły właściciel uprzedził kolegę, że podziękowaliśmy za ich pomoc i pewnie zjawimy się na dworcu. Nie musiał nas dlugo opisywać: “Dwóch przejmująco wysokich białasów”. Na miejscu okazało się, że żadnych, ale to żadnych biletów nie ma. Wszystkie miejsca zajęte. We wszystkich kierunkach. Na najbliższe 4 dni… Po co miałby sprzedawać nam bilet po normalnej, rządowej cenie, skoro może dostać za niego dwa razy tyle u pośredników… )

Chyba tylko tutaj naciągacze kiwają naciągaczy i żeby zarobić choć grosza dogadują się z turystami…
Układ wygląda tak: riksiarz dostaje 30 rupii za każdego turystę przywiezionego do sklepu. 15 rupii dla nas 15 dla niego i tak 5 min spędzamy na oglądaniu rękodzieła i na dworzec jedziemy za friko. A i czujemy się bliżej całego cyrku oszustów, który w Indiach przybiera formę normy kulturowej.

Przykłady można by mnożyć. Wszystkie takie drobiazgi składały się na jedną dławiącą rzeczywistość. Atmosfera tego miasta mnie przytłaczała.
Agra stanowi model idealny traktowania turysty jako chodzącego dolara…. Szkoda komentarza…

Cel był jednak wzniosły. Zobaczyć cud.

Pobudka o 5.30 żeby zdążyć na wschód słońca.
Bilet za 750 rupi, z racji tego, że urodziło się białym (Hindusi płacą 20 rupi!!!!:D)
Miny mojego towarzysza podróży, który jest wniebowzięty ze wszystkich w.w. powodów;]
I morze ciał..przelewające się przez wszystkie cztery bramy ogradzające budowle.

p.s. Przyznaję, budynek piękny. Wizyty tam nie polecam.

June 1, 2010

5 warunków dobrej spowiedzi.

Filed under: Uncategorized — paulinaimiolek @ 9:43 pm

Dwa miesiące ciszy, słowne i pisemne reprymendy aż w końcu czas opamiętania;]
Nie posortowane foty i narastające zaległości powodowały, że nie miałam najmniejszej ochoty się w to zagłębiać. Wielokrotne próby kończyły się falstartem. Nawet niezłomny redaktor Teresa chciał już mnie dopadać na mieście.
Nadszedł jednak czas mocnego postanowienia poprawy.
Więc jeśli komuś (prócz Mari;p ) straczyło cierpliwościi żeby nadal tu zaglądać deklaruję, że zdjęcia będą.
Więcej grzechów nie pamiętam.

Theme: WordPress Classic. Blog at WordPress.com.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.