Dwa miesiące ciszy, słowne i pisemne reprymendy aż w końcu czas opamiętania;]
Nie posortowane foty i narastające zaległości powodowały, że nie miałam najmniejszej ochoty się w to zagłębiać. Wielokrotne próby kończyły się falstartem. Nawet niezłomny redaktor Teresa chciał już mnie dopadać na mieście.
Nadszedł jednak czas mocnego postanowienia poprawy.
Więc jeśli komuś (prócz Mari;p ) straczyło cierpliwościi żeby nadal tu zaglądać deklaruję, że zdjęcia będą.
Więcej grzechów nie pamiętam.
Advertisement

no f końcU
*
Comment by Bella — June 4, 2010 @ 2:33 pm